sobota, 10 października, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Szczecin, Poznań czy Wrocław? Trzy miasta czekają na największą inwestycję wojskową od lat

Decyzja, która może zapaść już tej jesieni, zdecyduje o czymś więcej niż o lokalizacji koszar. Chodzi o to, gdzie w Polsce powstanie pierwsza stała baza wojsk Stanów Zjednoczonych – projekt wart od kilku do kilkunastu miliardów złotych, który zamieni jedno z polskich miast w gospodarza kilkudziesięciotysięcznej społeczności amerykańskich żołnierzy i ich rodzin. Na krótkiej liście kandydatów, obok Szczecina, wskazywanego przez wiceministra obrony Stanisława Wziątka jako naturalny wybór dla zachodniej Polski, znalazły się też okolice Poznania i Wrocławia – i to właśnie te dwa miasta, według nieoficjalnych ustaleń dziennikarzy Wirtualnej Polski, są dziś typowane jako najpoważniejsi kandydaci po stronie amerykańskiej.

Poznań ma w tej rywalizacji punkt startowy, którego nie mają pozostali. To tam już dziś działa stałe Wysunięte Dowództwo V Korpusu Sił Lądowych USA w Camp Kościuszko oraz Garnizon Armii Stanów Zjednoczonych, zapewniający zaplecze administracyjne i logistyczne. Miasto od lat funkcjonuje więc jako punkt odniesienia dla amerykańskiej obecności w Polsce, a lokalni parlamentarzyści – ponad podziałami politycznymi – zabiegają o to, by ta zaszłość przełożyła się na wybór właśnie Wielkopolski jako miejsca dla dużo większej, stałej inwestycji.

Wrocław idzie w rywalizację z innym atutem – trwającą rozbudową infrastruktury lotniczej. Na lotnisku Wrocław-Strachowice powstaje amerykańska baza przeładunkowa APOD, która od 2029 roku ma pełnić funkcję głównej lotniczej bramy dla wojsk USA i całego NATO, zdolnej obsługiwać transportowce klasy C-5 Galaxy i C-17 Globemaster, czyli maszyny przewożące czołgi Abrams czy systemy Patriot. Do tego dochodzi zakończona niedawno na Dolnym Śląsku, w Świętoszowie, polsko-amerykańska baza przeładunkowa transportu kolejowego. Część komentatorów wskazuje wręcz, że to właśnie ta infrastruktura, rozwijana już teraz, może przesądzić szalę na korzyść Wrocławia kosztem Poznania, mimo historycznej przewagi tego drugiego miasta.

Szczecin gra kartą, której nie mają żadne z pozostałych miast – bliskością głębokowodnego portu w Świnoujściu, zdolnego przyjmować największe jednostki ro-ro i kontenerowce. To oznacza możliwość rozładunku ciężkiego sprzętu – czołgów, wozów bojowych, wyrzutni HIMARS – bezpośrednio z pokładu statku, bez konieczności długiego transportu kolejowego w głąb kraju. Miasto ma też gotową infrastrukturę przeładunkową i funkcjonuje od lat na wojskowej mapie NATO jako siedziba Dowództwa Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego. Blisko granicy z Niemcami oznacza też krótszą drogę zaopatrzenia z zachodnioeuropejskich baz USA.

Skala przedsięwzięcia, niezależnie od tego, które miasto ostatecznie wygra, jest ogromna. Baza ma pomieścić od 3 do 5 tysięcy żołnierzy, którzy – w odróżnieniu od obecnych misji rotacyjnych – mieliby przyjechać do Polski razem z rodzinami. Licząc personel techniczny i bliskich, łączna liczba nowych mieszkańców może sięgnąć nawet 25 tysięcy osób, co w praktyce oznacza zbudowanie od podstaw małego miasta – ze szkołami, opieką zdrowotną, mieszkaniami i infrastrukturą rekreacyjną dostosowaną do amerykańskich standardów. Koszt całej inwestycji, w całości pokrywany przez stronę polską, szacowany jest na 10 do 12 miliardów złotych.

Do niedawna rozważano też scenariusz rozbudowy istniejących już obiektów w rejonie Bolesławca czy Świętoszowa, gdzie od lat rotacyjnie ćwiczą amerykańskie pancerne grupy bojowe. Źródła zbliżone do rządu wskazują jednak, że ten wariant stał się mało prawdopodobny – Amerykanie mają wolę budowy zupełnie nowego obiektu, porównywalnego skalą do bazy w niemieckim Ramstein, a nie doposażania istniejącej infrastruktury szkoleniowej.

Ostateczna decyzja, jak przekazał wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki, może zapaść jesienią 2026 roku, choć zależy nie tylko od preferencji Waszyngtonu, ale też od szerszego przeglądu amerykańskiej obecności wojskowej w Europie, w ramach którego Stany Zjednoczone rozważają ograniczenie liczebności części kontyngentów na innych kierunkach. Dla Poznania, Wrocławia i Szczecina oznacza to tygodnie niepewności i – jak przyznają otwarcie lokalni politycy – potrzebę intensywnego lobbingu, zanim Pentagon i polski rząd wskażą zwycięzcę tej rywalizacji o inwestycję, jakiej żadne z tych miast wcześniej nie widziało.

Popularne Artykuły