wtorek, 17 lutego, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Pięciolatek sam wyszedł z przedszkola, znaleziono go na drugim końcu wsi. Skandal w Przelewicach

To cud, że nie doszło do tragedii. W Przelewicach pięcioletni chłopiec sam opuścił „Przedszkole przy Remizie”, został znaleziony po drugiej stronie wsi, dużo ponad kilometr od placówki. Został zauważony dopiero przez pracowników drogowych, którzy odwieźli go do domu. Cała sytuacja stawia poważne pytania o bezpieczeństwo dzieci i nadzór w placówce. Dyrektor zapowiada konsekwencje, ale… sprawa na policję nie została zgłoszona, a powinna.

Przedszkole mieści się na pierwszym piętrze budynku, w którym znajduje się także siedziba Ochotniczej Straży Pożarnej. Teren nie jest ogrodzony, dlatego dziecko, opuszczając salę, bez problemu wyszło na zewnątrz. Kiedy wyszedł chłopiec i ile czasu trwało, zanim nauczyciele zorientowali się, że brakuje dziecka? Według naszego informatora, minęło co najmniej pół godziny, chłopiec odnalazł się na drugiej stronie dużej wsi. Dziecko znaleźli pracownicy drogowi. Według niepotwierdzonych informacji, chłopiec miał wpaść do niezabezpieczonej studzienki, na szczęście nic poważnego mu się nie stało.

– Czy wpadł, to nie wiem, chyba nie, ale nie znam szczegółów, trzeba pytać wójta, on wie – mówi sekretarz gminy, Zbigniew Kupisz.

Co ważne, pomimo, że zaginęło dziecko i istniało poważne zagrożenie dla jego zdrowia i życia, nikt nie poinformował policji.

– Nie otrzymaliśmy takiego zgłoszenia, nie prowadziliśmy zatem działań w tej sprawie. Jeśli to się wydarzyło, powinniśmy otrzymać zawiadomienie – dowiadujemy się w pyrzyckiej komendzie policji od kom. Dawida Symeli.

Jak to się stało, że nikt z mieszkańców nie zwrócił uwagi na to, że pięciolatek idzie samotnie przez wieś? Dopiero gdy wyszedł poza teren zabudowany, zauważyli go pracownicy drogowi, oni zareagowali jak należy. Im powiedział, że idzie do domu, bo przedszkole jest zamknięte – relacjonuje osoba znająca sprawę. To oni odwieźli dziecko do domu, gdzie opiekę nad nim przejęła kompletnie zaskoczona matka.

Wójt Przelewic, Mieczysław Mularczyk, w rozmowie z Onetem tłumaczył, że:

– Taka sytuacja zdarzyła się u nas po raz pierwszy. Na pewno wyciągniemy z niej wnioski i wzmocnimy zabezpieczenia, żeby to się nie powtórzyło. Na szczęście nic się chłopcu nie stało.

Sprawa bulwersuje mieszkańców i rodzi pytania o odpowiedzialność placówki. Jak to możliwe, że pięciolatek mógł tak łatwo oddalić się niezauważony?

– Wdrożyliśmy wszystkie procedury – zapewnia Anna Komada, dyrektor Szkoły Podstawowej im. Jana Brzechwy w Kłodzinie, która odpowiada za przedszkole w Przelewicach.

Dlaczego o zaginięciu chłopca nie została powiadomiona policja? Taki obowiązek placówka miała, ale tego nie zrobiła.

– To wszystko działo się szybko, kiedy byliśmy w  drodze do przedszkola, chłopiec się odnalazł. Powtórzę, wszczęliśmy wszystkie przewidziane procedury. Nauczyciele odpowiedzialni za tę sytuację na pewno poniosą konsekwencje – zapewnia dyrektor.

Popularne Artykuły