niedziela, 14 czerwca, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Opakowanie po piwie, które kłuje w oczy. Incydent przy Studni św. Ottona w Pyrzycach

Na pierwszy rzut oka to zwykłe opakowanie po piwie. Ktoś je zostawił, ktoś inny zrobił zdjęcie i wrzucił do sieci. Niezwykłe jest jednak miejsce, w którym ten śmieć się pojawił – przy studni św. Ottona, gdzie według tradycji w 1124 roku rozpoczął się chrzest Pomorzan. 

Dzisiejsza oprawa studni nie jest dziełem przypadku. W latach 1824–1826 źródło ujęto w formę płytkiego baptysterium według projektu Karla Friedricha Schinkla, jednego z najwybitniejszych architektów epoki. Park, w którym stoi pomnik, miał być tworzony we współpracy z Peterem Josephem Lenném, znanym projektantem krajobrazu. Całość była częścią wielkiego jubileuszu – upamiętnienia 700-lecia misji św. Ottona. Mamy więc do czynienia nie tylko z reliktem średniowiecznej historii, ale i świadectwem XIX-wiecznej kultury pamięci.

W tym kontekście porzucone opakowanie po piwie razi podwójnie. Oczywiście ktoś ją wkrótce posprząta, może nawet już to zrobił. Ale ślad pozostaje – i pytanie, które warto sobie zadać: czy istnieją jeszcze w naszej wspólnocie miejsca, których potrafimy bezdyskusyjnie bronić przed brakiem szacunku? To pytanie nie dotyczy tylko sprzątania, lecz także świadomości. Jeśli nie wiemy, dlaczego dane miejsce jest ważne, łatwiej traktować je jak zwykły fragment parku. Jeśli nikt nie czuje się gospodarzem przestrzeni, to poczucie odpowiedzialności się rozmywa.

Historia libacji przy studni jest więc opowieścią o czymś większym – o kondycji lokalnej tożsamości. O tym, czy potrafimy przekazywać znaczenie symboli młodszym pokoleniom, czy też pozwalamy, by stały się anonimową dekoracją. Studnia św. Ottona to przecież rzadkie połączenie miejsca pamięci misji chrystianizacyjnej z XII wieku i dziedzictwa architektury XIX stulecia. To kapitał symboliczny, którego nie mają sąsiednie miasta.

Popularne Artykuły