wtorek, 16 grudnia, 2025
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Nielegalne pomosty pod lupą. Wędkarze ryzykują grzywny, rozbiórki, a nawet areszt

Wędkarstwo to dla wielu sposób na spokój, bliskość natury i ucieczkę od codzienności. Niestety, coraz częściej to właśnie wędkarze – często nieświadomie – łamią prawo, budując pomosty bez wymaganych zezwoleń. Wystarczy przejść się wzdłuż wielu jezior czy rzek Pomorza Zachodniego, by zobaczyć dziesiątki małych, często prowizorycznych konstrukcji. Drewniane kładki, pomosty z palet czy desek – z pozoru nieszkodliwe – w świetle prawa mogą być uznane za samowolę budowlaną na gruncie Skarbu Państwa.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, nawet niewielki pomost, służący do rekreacji czy wędkowania, jest urządzeniem wodnym w rozumieniu Prawa wodnego. Oznacza to, że jego budowa wymaga zgłoszenia wodnoprawnego, a w niektórych przypadkach nawet pozwolenia wodnoprawnego wydawanego przez Wody Polskie. Procedura może wydawać się skomplikowana, ale ma swoje uzasadnienie – pomosty wpływają na stan ekologiczny wód, na procesy erozyjne brzegów i mogą zakłócać naturalne siedliska ryb czy ptaków wodnych.

Wody Polskie od kilku lat intensyfikują kontrole nad zbiornikami wodnymi, zwłaszcza tam, gdzie pojawia się nadmierna liczba nielegalnych pomostów. Urzędnicy przypominają, że każdy pomost bez zgłoszenia jest traktowany jako samowola budowlana, niezależnie od jego wielkości.

Kary są dotkliwe

Konsekwencje mogą być poważne. Osoby, które postawiły pomost bez zezwolenia, mogą zostać ukarane mandatem, grzywną, a w skrajnych przypadkach – nawet aresztem. Najczęściej jednak kończy się na decyzji administracyjnej nakazującej rozbiórkę nielegalnej konstrukcji. A to oznacza nie tylko stratę pieniędzy i czasu, ale też obowiązek przywrócenia terenu do stanu pierwotnego – często na własny koszt.

Co więcej, samowolne pomosty powstają zwykle na gruntach należących do Skarbu Państwa, czyli nas wszystkich. Budowa bez zgody jest więc w praktyce zajęciem cudzej nieruchomości, co może skutkować dodatkowymi sankcjami.

Wielu wędkarzy tłumaczy swoje działania niewiedzą – argumentują, że „to tylko kilka desek” lub „pomost był tu od lat”. Jednak przepisy nie pozostawiają wątpliwości. Nawet tymczasowe konstrukcje, jeśli są trwale związane z brzegiem lub dnem, wymagają zgłoszenia. Co więcej, za budowę bez zezwolenia odpowiada nie tylko wykonawca, ale i właściciel działki, na której stoi pomost.

Jak to zrobić legalnie?

Aby zbudować pomost zgodnie z prawem, należy złożyć zgłoszenie wodnoprawne do właściwego zarządu Wód Polskich; dołączyć mapę sytuacyjną, opis techniczny oraz zgodę właściciela gruntu; poczekać na decyzję – brak sprzeciwu w ciągu 30 dni oznacza zgodę na rozpoczęcie prac.

W przypadku większych konstrukcji, przeznaczonych np. dla kilku osób lub z balustradami i kotwiczeniem, potrzebne będzie pozwolenie wodnoprawne, które wymaga opracowania projektu i uzyskania opinii środowiskowej.

Nielegalne pomosty to nie tylko problem formalny, ale też ekologiczny. Każdy wbijany w dno pal czy zanieczyszczony brzeg wpływa na stan ekosystemu wodnego. A to, co dla jednego wędkarza jest wygodnym miejscem do zarzucenia wędki, dla przyrody może oznaczać utratę siedliska dla płazów, ptaków i ryb.

Popularne Artykuły