Choć listopadowe poranki coraz częściej witają nas mgłą i przymrozkiem, a dzień staje się coraz krótszy, to w polskich lasach wciąż nie brakuje grzybiarzy. Kosze i wiadra może już nie wypełniają się po brzegi jak we wrześniu, ale dla wytrwałych miłośników grzybobrania sezon wcale się nie skończył. Jesień – nawet ta późna – wciąż potrafi zaskoczyć.
Mimo chłodów i coraz rzadszych słonecznych dni na Pomorzu Zachodnim nadal można trafić na borowiki, choć pojawiają się one już sporadycznie – głównie w cieplejszych, nasłonecznionych zakątkach lasu, gdzie ściółka wciąż trzyma odrobinę wilgoci. Prawdziwek znaleziony w listopadzie to niemal trofeum – dowód cierpliwości, doświadczenia i… odrobiny szczęścia.
Nieco częściej spotkać można podgrzybki – te skromniejsze, ale równie lubiane kuzynostwo borowika. W ciepłe dni, szczególnie po kilku wilgotnych nocach, potrafią wciąż wyrastać w grupach pod sosnami i wśród mchów. Grzybiarze wiedzą, że wystarczy trochę cierpliwości i wprawne oko, by wrócić z lasu z kilkoma dorodnymi egzemplarzami.
Na uwagę zasługują też opieńki, które właśnie teraz mają swój moment. Te niepozorne, ale niezwykle smaczne grzyby wyrastają na pniach i powalonych drzewach, tworząc efektowne, gęste kępy. Dla wielu osób to prawdziwy przysmak – idealny do marynowania. Ich delikatny smak i jędrna konsystencja sprawiają, że w słoikach prezentują się równie dobrze, jak smakują. Nic dziwnego, że w wielu domach listopad to czas wielkiego marynowania i uzupełniania spiżarni.
Gdzie ruszyć na grzyby? W okolicach Szczecina na pewno lasami, w których wciąż można znaleźć grzyby jest Puszcza Bukowa, lasy w okolicach Dobieszczyna i Nowego Warpna, czy też Puszcza Goleniowska.





