piątek, 12 grudnia, 2025
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

„Jawność płac”? Na targach pracy to już standard – choć nie zawsze od razu padają liczby. Maciej Patynowski o realnym wpływie nowych przepisów

Wraz z wprowadzeniem przepisów o jawności wynagrodzeń wiele firm zastanawia się, jak zmieni się ich sposób rekrutacji i komunikacji z kandydatami. Zdaniem Macieja Patynowskiego, organizatora Targów Pracy w Szczecinie, w tym segmencie rynku nie należy spodziewać się rewolucji.

– Na targach pracy jawność wynagrodzeń funkcjonuje od dawna w praktyce. Rekruterzy, którzy przychodzą na nasze wydarzenia, coraz częściej są przygotowani do rozmów o konkretach – wielu z nich podaje widełki płacowe, mówi o bonusach i benefitach. Kandydaci oczekują jasnych informacji, a wystawcy dobrze to rozumieją. Trzeba jednak pamiętać, że nie zawsze od razu padają konkretne kwoty – czasem rozmowa na targach jest wstępem do procesu rekrutacyjnego, w którym dopiero poznaje się pełne szczegóły – podkreśla Patynowski.

Maciej Patynowski zwraca uwagę, że wydarzenia rekrutacyjne, takie jak Targi Pracy, rządzą się nieco inną dynamiką niż rekrutacje prowadzone wyłącznie online.

– Na targach spotykają się dwie strony, które nie chcą tracić czasu. Kandydat podchodzi do stoiska, pyta o stawkę, tryb pracy czy dodatki. Często otrzymuje odpowiedź od razu – inaczej rozmowa kończy się po kilkunastu sekundach. Bywa jednak i tak, że rekruter podaje orientacyjne widełki i zaprasza do kolejnych etapów, gdzie padają dokładniejsze dane. Sama bezpośredniość rozmowy naturalnie wymusza jednak większą transparentność – zaznacza organizator.

Według Patynowskiego nowe regulacje uporządkują przede wszystkim ogłoszenia i procesy wewnętrzne firm, ale nie odmienią zasadniczo oczekiwań kandydatów.

– Od lat widzimy, że najskuteczniejsi są ci wystawcy, którzy przychodzą przygotowani: z gotowymi widełkami, scenariuszem rozmów i jasną ścieżką rozwoju. Kiedy na stoisku pojawia się konkretna informacja, kolejka rośnie. Gdy informacji brakuje – kolejka się skraca. To prosty mechanizm rynkowy – mówi Patynowski.

W praktyce oznacza to, że targi pracy mogą wręcz zyskać na znaczeniu jako miejsce szybkiej weryfikacji oferty.

– Kandydat przechodzi przez halę i w godzinę jest w stanie porównać kilkanaście propozycji. Część ofert ma już podane stawki, inne pokazują raczej przedział orientacyjny i zapraszają do dalszego procesu. Jeśli jednak wszyscy grają w miarę otwarte karty, decyzje są bardziej świadome, a rekrutacja przyspiesza. Nowe przepisy tylko utrwalą ten kierunek – ocenia Patynowski.

Organizator podkreśla też, że transparentność to nie tylko liczby w złotówkach.

– Bardzo często pierwsze pytania dotyczą pakietu benefitów: prywatnej opieki medycznej, ubezpieczenia, dofinansowania dojazdów, pracy zdalnej, elastycznych godzin czy budżetu szkoleniowego. Kandydaci patrzą całościowo. Firmy, które potrafią spiąć wynagrodzenie z klarowną ofertą pozapłacową, są na targach po prostu bardziej konkurencyjne – dodaje.

Czy pojawią się nowe wyzwania? Patynowski nie ma wątpliwości, że kluczowa będzie spójność komunikacji.

– Jeśli ktoś pokaże jedne widełki w ogłoszeniu, a na targach poda inne, straci wiarygodność. Kandydaci szybko weryfikują informacje między sobą, a opinie rozchodzą się błyskawicznie. Wygrywają wystawcy, którzy mają uporządkowane role, poziomy i siatki płac – podkreśla.

Zdaniem organizatora targów, wnioski dla pracodawców, którzy planują udział w kolejnych edycjach wydarzenia, są dość oczywiste.

– Trzeba przygotować jasne widełki – choćby orientacyjne – i scenariusze rozmów. Warto wyposażyć rekruterów w komplet informacji o benefitach oraz mieć pod ręką realne przykłady ścieżek awansu i podwyżek. Kandydat nie oczekuje marketingu, tylko konkretu. Targi pracy to miejsce, w którym ten konkret – choć nie zawsze pełny od razu – powinien być na wyciągnięcie ręki – podsumowuje Patynowski.

Obecnie trwa rejestracja wystawców na jesienną edycję Targów Pracy. Odbędą się one w Netto Arenie 22 października.

Popularne Artykuły