Saga kontraktowa z udziałem Kamila Grosickiego dobiega końca – przynajmniej sportowo. Wszystko wskazuje na to, że kapitan Pogoni Szczecin pozostanie w klubie. Porozumienie z właścicielem „Portowców” zostało osiągnięte, a temat potencjalnego transferu do Widzewa Łódź można uznać za zamknięty – przynajmniej tak twierdzą sportowe media. Jednak im bliżej oficjalnego potwierdzenia, tym głośniej wokół całej sprawy – i to nie tylko w Szczecinie. Oliwy do ognia dolał Wojciech Kowalczyk, były reprezentant Polski i dziś jeden z najbardziej bezkompromisowych komentatorów piłkarskiej rzeczywistości.
Końcówka roku w Pogoni upłynęła pod znakiem otwartego sporu. Grosicki miał kontrakt wygasający latem, a różnice dotyczyły przede wszystkim finansów. Właściciel klubu, Alex Haditaghi, publicznie ujawnił kulisy negocjacji, sugerując wysokie oczekiwania kapitana. To wywołało nerwową reakcję wśród kibiców i postawiło zawodnika w trudnym położeniu.
Sam Grosicki zapowiedział wówczas, że po świętach odniesie się do sprawy szerzej i przedstawi swoją perspektywę. Przełom nastąpił jednak szybciej – symboliczny komentarz Haditaghiego pod noworocznym wpisem piłkarza („Szczęśliwego nowego roku, Kapitanie!”) został odczytany jako sygnał pojednania. Dziś wszystko wskazuje na to, że strony doszły do porozumienia.
Kowalczyk: „A gdzie wyjaśnienia?”
To właśnie ten nagły zwrot stał się pretekstem do ostrej reakcji Wojciecha Kowalczyka. Były napastnik, znany z ciętego języka, zarzucił Grosickiemu, że zapowiadane wyjaśnienia dla kibiców nigdy nie ujrzały światła dziennego. W jego ocenie konflikt został „zamieciony pod dywan”, bo – jak sugeruje – skoro doszło do porozumienia finansowego, temat przestał być niewygodny.
Kowalczyk ironicznie pyta, ile „kosztowało” zakończenie sporu i czy deklaracje o naruszonym wizerunku oraz uderzeniu w rodzinę były aktualne tylko do momentu podpisania nowej umowy. Jego wpisy są brutalne w formie, ale trafiają w czuły punkt – relację piłkarza z kibicami i kwestię transparentności.
Tak komentuje sprawę Wojciech Kowalczyk:
Kibice podzieleni
W Szczecinie nastroje są mieszane. Z jednej strony pozostanie Grosickiego to sportowo znakomita wiadomość. 37-latek jesienią był jednym z liderów zespołu: 18 meczów w Ekstraklasie, sześć bramek i cztery asysty mówią same za siebie. Doświadczenie kapitana i jego wpływ na młodszych zawodników są trudne do przecenienia.
Z drugiej strony część kibiców czuje niedosyt. Oczekiwali zapowiedzianego stanowiska, wyjaśnienia kulis sporu i jasnego zamknięcia tematu. Brak takiego komunikatu sprawia, że – jak twierdzą – pozostaje wrażenie, iż emocje fanów były elementem negocjacyjnej gry.
Historia Grosickiego w Pogoni prawdopodobnie będzie miała szczęśliwy sportowy finał. Klub zatrzyma lidera, a kibice zobaczą swojego kapitana na boisku także w kolejnych miesiącach. Jednocześnie cała sytuacja pokazuje, jak cienka jest granica między lojalnością, emocjami trybun a twardą piłkarską rzeczywistością kontraktów i pieniędzy.
Kowalczyk, nawet jeśli przesadza w formie, dotyka ważnego problemu: w nowoczesnym futbolu nie wystarczy już grać dobrze. Coraz częściej liczy się też to, jak i czy zawodnik potrafi rozmawiać z kibicami, zwłaszcza wtedy, gdy sprawy wychodzą poza murawę.





