Gmina Przelewice opublikowała coroczną analizę stanu gospodarki odpadami komunalnymi za 2025 rok. Dokument, który z założenia ma być rzetelnym obrazem tego, jak gmina radzi sobie ze śmieciami, po bliższym przyjrzeniu się pokazuje kilka rzeczy, które nie napawają optymizmem.
Najpoważniejsza z nich to poziom recyklingu. Ustawa wymaga, żeby gminy osiągały co najmniej 55 procent przygotowania odpadów do ponownego użycia i recyklingu. Przelewice tego progu nie przekroczyły. W treści analizy pojawia się liczba 52,01 procent. Kilka akapitów dalej, w tabeli podsumowującej lata 2024 i 2025, ta sama wielkość za 2025 rok wynosi już 54,68 procent. Różnica między tymi dwiema wartościami w jednym dokumencie nie została w żaden sposób wyjaśniona. Niezależnie od tego, która liczba jest poprawna, obie są niższe od wymaganych ustawowo 55 procent, więc gmina i tak nie spełniła obowiązku nałożonego przez ustawę o utrzymaniu czystości i porządku w gminach.
Podobna nieścisłość dotyczy samej ilości odpadów. Zestawienie tabelaryczne w rozdziale ósmym sumuje się do 1305,85 tony odpadów odebranych z terenu gminy w 2025 roku. Tymczasem w ostatnim rozdziale analizy, przy okazji wyliczania odsetka odpadów przekazanych do termicznego przekształcenia, pojawia się nagle zupełnie inna liczba: łączna masa odpadów komunalnych wytworzonych na terenie gminy ma wynosić 1940,16 tony. Skąd wzięła się różnica ponad 634 ton między tym, co odebrano, a tym, co rzekomo wytworzono, dokument nie tłumaczy.
Gmina sama przyznaje zresztą, że porusza się tu po omacku. W analizie czytamy wprost, że nie przeprowadzono żadnych badań morfologii odpadów, a ponieważ gmina dysponuje wyłącznie danymi o odpadach odebranych, a nie wytworzonych, nie wiadomo, na ile wskaźniki z Wojewódzkiego Planu Gospodarki Odpadami rzeczywiście odzwierciedlają sytuację na miejscu. Innymi słowy: gmina nie wie, ile śmieci naprawdę produkują jej mieszkańcy, wie tylko, ile udało się od nich odebrać.
Kolejna rzecz, która rzuca się w oczy, to rozjazd między liczbą mieszkańców zameldowanych a liczbą osób faktycznie objętych opłatą za odpady. Według ewidencji ludności na koniec 2025 roku w gminie zameldowanych było 4617 osób. System gospodarowania odpadami obejmował jednak deklaracje złożone tylko za 3357 osób. Różnica sięga 1260 osób, czyli ponad jednej czwartej wszystkich zameldowanych. Gmina tłumaczy to tym, że część zameldowanych faktycznie mieszka gdzie indziej ze względu na pracę czy naukę, ale nie przedstawia żadnych danych ani weryfikacji, które by to potwierdzały. Przy stawce 41 zł miesięcznie od osoby taka skala rozbieżności to potencjalnie spora luka we wpływach z opłaty śmieciowej, której analiza nawet nie próbuje oszacować.
Do tego dochodzi stagnacja inwestycyjna. Analiza wprost stwierdza, że w 2025 roku gmina nie zrealizowała żadnych zadań inwestycyjnych związanych z gospodarką odpadami. Rok bez jakiegokolwiek rozwoju infrastruktury śmieciowej, w czasie gdy koszty całego systemu sięgnęły 1 850 234,09 zł, a stawka opłaty od mieszkańca wzrosła w trakcie roku z 36 do 41 zł, czyli o blisko 14 procent już od lutego.
Jest też coś, co wygląda na poprawę, ale wymaga zastrzeżenia. Poziom składowania odpadów komunalnych spadł z 43,25 procent w 2024 roku do 30,93 procent w 2025 roku, co samo w sobie jest krokiem we właściwym kierunku. Wciąż jednak oznacza to, że niemal jedna trzecia wszystkich odpadów z terenu gminy trafia bezpośrednio na składowisko, zamiast być poddana odzyskowi czy recyklingowi.
Zestawiając te elementy razem, obraz gospodarki odpadami w gminie Przelewice w 2025 roku wygląda tak: nieosiągnięty ustawowy próg recyklingu, wewnętrznie sprzeczne dane w oficjalnym dokumencie, brak inwestycji, niewyjaśniona różnica w liczbie mieszkańców objętych systemem oraz przyznanie się samej gminy, że nie ma pełnej wiedzy o tym, ile odpadów faktycznie powstaje na jej terenie.





