Państwowa Rada Ochrony Przyrody (PROP) przedstawiła opinię do poselskiego projektu ustawy o uznaniu osobowości prawnej rzeki Odry. Dokument, datowany na 20 lutego 2026 r., jest odpowiedzią na prośbę Zastępcy Szefa Kancelarii Sejmu i stanowi jedną z najpełniejszych analiz systemowych tej koncepcji w polskiej debacie prawnej.
Rada nie odrzuca idei wprost. Przeciwnie – docenia ją jako „ważny impuls” i wyraz rosnącej wrażliwości na stan środowiska po kryzysie ekologicznym w dorzeczu Odry. Jednocześnie jednak wskazuje, że projekt w obecnym kształcie rodzi poważne wątpliwości ustrojowe, dogmatyczne i praktyczne. W ocenie PROP proponowane rozwiązanie ma charakter symboliczny i cząstkowy, podczas gdy problem ma wymiar systemowy.
Opinia identyfikuje podstawowy problem: w polskim porządku prawnym nie istnieje podmiot, którego wyłącznym i podstawowym zadaniem byłaby niezależna reprezentacja interesu przyrody jako dobra wspólnego.
Ochrona środowiska jest dziś rozproszona pomiędzy Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska, regionalne dyrekcje, parki narodowe, samorządy, Wody Polskie, Lasy Państwowe oraz Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Każda z tych instytucji działa w granicach swoich kompetencji sektorowych i często łączy funkcje ochronne z inwestycyjnymi lub gospodarczymi. PROP wskazuje wprost: żaden podmiot publiczny nie pełni roli „adwokata przyrody”, wyposażonego w autonomiczną legitymację procesową i niezależne zaplecze eksperckie.
Organizacje pozarządowe, choć aktywne, mają ograniczone możliwości proceduralne i finansowe. W efekcie reprezentacja interesu przyrody jest – jak zauważa Rada – fragmentaryczna i nierównomierna.
Projekt ustawy o osobowości prawnej Odry stanowi próbę odpowiedzi na tę lukę. Zdaniem PROP – próbę istotną, ale niedostosowaną do konstrukcji polskiego systemu prawnego.
Zderzenie z dogmatyką prawa
Najpoważniejsze zastrzeżenia dotyczą fundamentów prawa cywilnego i administracyjnego. Polska doktryna opiera się na klasycznej dychotomii: osoba (fizyczna lub prawna) oraz rzecz. Nadanie podmiotowości prawnej rzece oznaczałoby – w istocie – redefinicję podstawowych pojęć Kodeksu cywilnego.
Rada wskazuje także na problem odpowiedzialności cywilnej. Jeśli rzeka stanie się osobą prawną, pojawia się pytanie o odpowiedzialność za szkody powstałe w związku z jej funkcjonowaniem, np. powodzie. W Indiach właśnie ten problem doprowadził do zawieszenia orzeczenia przyznającego osobowość prawną rzekom Ganges i Jamuna.
Kolejnym ograniczeniem jest brak tradycji aktywizmu sędziowskiego w Polsce. W przeciwieństwie do systemów common law, polskie sądy nie mogą samodzielnie kreować nowych kategorii podmiotowości prawnej w drodze wykładni. Każde takie rozwiązanie wymagałoby precyzyjnej i spójnej regulacji ustawowej – a zdaniem PROP projekt tego warunku nie spełnia.
Opinia wylicza szereg wątpliwości operacyjnych. Między innymi:
– czy nadanie praw tylko jednej rzece nie zostanie odczytane jako wyłączenie analogicznych praw innych rzek,
– jak miałby być wyłaniany organ reprezentujący Odrę i według jakich kryteriów,
– jak pogodzić bezterminowe prawo Odry do odwoływania się od decyzji administracyjnych z zasadą trwałości decyzji,
– dlaczego projekt przewiduje odrębny sąd administracyjny właściwy wyłącznie dla spraw dotyczących Odry,
– jak zapewnić kontrolę nad Funduszem Rzeki Odry i uniknąć dublowania kompetencji państwa wynikających z prawa UE, w tym Ramowej Dyrektywy Wodnej,
– jak polska „osoba prawna – Odra” miałaby funkcjonować w relacjach z Niemcami i Czechami w kontekście transgranicznym.
To katalog pytań, które – zdaniem Rady – nie zostały jednoznacznie rozstrzygnięte, a mogą generować chaos kompetencyjny.
Kontekst międzynarodowy: inspiracje i ograniczenia
PROP szczegółowo analizuje doświadczenia zagraniczne. W Ameryce Łacińskiej (Ekwador, Boliwia, Kolumbia) nadawanie praw naturze wiąże się z konstytucyjnym ekocentryzmem i filozofią buen vivir, osadzoną w tradycjach ludów rdzennych. W systemach common law (Nowa Zelandia, Bangladesz) kluczową rolę odgrywa aktywizm sędziowski i konstrukcja powiernictwa (guardianship).
W Europie kontynentalnej precedensem jest hiszpańska ustawa uznająca Lagunę Mar Menor za osobę prawną. PROP podkreśla jednak, że jest to rozwiązanie wyjątkowe i silnie osadzone w szczególnej sytuacji społecznej.
Analiza porównawcza prowadzi Radę do wniosku, że transplantacja tych modeli do Polski wymagałaby głębokich zmian ustrojowych i dogmatycznych. Sama idea – choć etycznie i filozoficznie uzasadniona – napotyka poważne bariery adaptacyjne.
Propozycja alternatywna: Rzecznik Praw Przyrody
Kluczowym elementem opinii jest wskazanie alternatywy. PROP proponuje powołanie ogólnokrajowego, niezależnego Rzecznika Praw Przyrody – instytucji wzorowanej na modelu ombudsmana (RPO, Rzecznik Praw Dziecka, Rzecznik Praw Pacjenta).
Rzecznik miałby:
– ustawową legitymację procesową w postępowaniach administracyjnych i sądowych,
– prawo inicjowania postępowań i wnoszenia skarg,
– możliwość opiniowania projektów ustaw,
– funkcję monitorującą i koordynacyjną,
– współpracę z organizacjami społecznymi i środowiskiem naukowym.
Co istotne, rozwiązanie to miałoby charakter systemowy i obejmowałoby wszystkie ekosystemy – nie tylko jedną rzekę. PROP akcentuje konieczność zagwarantowania niezależności: długiej kadencji, ponadpartyjnej procedury powołania, stabilnego finansowania i obowiązku corocznego raportowania parlamentowi.
W ocenie Rady byłaby to odpowiedź „dojrzała, kompatybilna ustrojowo i bezpieczna prawnie”.
Opinia kończy się wyraźnym sygnałem: projekt ustawy o osobowości prawnej Odry jest ważnym głosem w debacie i wyrazem społecznego przekonania o nieskuteczności dotychczasowych mechanizmów ochronnych. Rada wprost przyznaje, że mimo ponad trzech dekad transformacji nie nastąpiła zasadnicza poprawa w zakresie zanieczyszczenia i zasolenia Odry.
Jednak – jak wynika z analizy – symboliczne nadanie osobowości prawnej jednej rzece nie rozwiąże strukturalnych problemów. PROP wskazuje, że realnym wyzwaniem jest stworzenie trwałego mechanizmu reprezentacji interesu przyrody w całym systemie prawnym.
Debata o „prawach Odry” może więc okazać się czymś więcej niż sporem o jedną ustawę. To test, czy polski model ochrony środowiska pozostanie administracyjno-sektorowy, czy też ewoluuje w kierunku silniejszej, niezależnej reprezentacji dobra wspólnego, jakim jest przyroda.





