Connect with us

INWESTYCJE

Ratownicy łatwo nie mają. Problemy się nawarstwiają, a budowy nowej stacji nie widać…

– Nie ukrywam, że ostatnim czasem mocno wierzyliśmy, że w końcu coś się ruszy w sprawie nowej siedziby. I nie koniecznie chodzi o warunki socjalne, bo przychodzimy do pracy, a nie na wczasy, więc luksusów nie wymagamy – mówi nam jeden z pyrzyckich ratowników medycznych.

 

Brak decyzji o budowie nowej siedzimy dla pogotowia ratunkowego w Pyrzycach przygnębiła wielu pracowników lokalnej służby zdrowia. Samorząd Województwa Zachodniopomorskiego zabiegał o środki na budowę nowoczesnej stacji pogotowia, dwukrotnie składał wniosek o przyznanie dotacji w ramach Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych (fundusz przeznaczony na walkę ze skutkami Covid-19). Tymczasem władze PiS zdecydowały, że ważniejsze niż pogotowie w Pyrzycach są… oczyszczalnie ścieków na Podkarpaciu i na naszą inwestycję nie przyznał ani złotówki. Efekt jest koszmarny dla samych ratowników, którzy robią dobrą minę do zlej gry. Muszą pracować w niekomfortowych warunkach.

– Nie ukrywam, że ostatnim czasem mocno wierzyliśmy, że w końcu coś się ruszy w sprawie nowej siedziby. I nie koniecznie chodzi o warunki socjalne, bo przychodzimy do pracy, a nie na wczasy, więc luksusów nie wymagamy – mówi nam jeden z pyrzyckich ratowników medycznych. – Już sam fakt, że pokój socjalny znajduje się na drugim piętrze na końcu budynku sprawia, że nie mamy fizycznej możliwości realizowania ustawowych wymagań, czyli wyjechania w ciągu minuty od momentu wezwania – tłumaczy.

 

Droga do ambulansu jak labirynt

– Musimy przejść całą długość budynku straży, zejść dwa piętra w dół i ponownie przejść całą długość garażu do ambulansu. BHP nie pozwala nam biegać tak jak strażakom, mimo to zdarza nam się skakać po schodach, jeśli wezwanie jest na prawdę pilne. A w ciągu dyżuru kilkukrotne wdrapanie się na drugie piętro po powrocie do bazy sprawia, że starsi  pracownicy intensywniej myślą o emeryturze. To może trochę żart, ale nie ukrywajmy: to kwestie bezpieczeństwa mieszkańców. Czasami na prawdę liczą się minuty… – relacjonuje pyrzycki ratownik.

Jak się dowiedzieliśmy, w pyrzyckiej stacji ratownicy borykali się z nieszczelnymi oknami, a to sprawiało, że w zimę oprócz grzejników wszędzie włączone były farelki. To stwarza kolejny problem, bo wszystko jest podłączone pod jeden bezpiecznik. Ktoś włączy czajnik z wodą i jednocześnie nie wyłączy grzejnika, to od razu odcięty jest dopływ prądu.

Z kolei latem trudno wytrzymać w drugą stronę:

– Rozbieramy się do bielizny i staramy wykonywać jak najmniej ruchów – relacjonuje ratownik. -Pomijając szatnie, do dyspozycji mamy dwa pokoje wypoczynku oraz pokój socjalny.

Przewidujemy budowę, ale…

– Przewidujemy budowę nowej siedziby pogotowia w Pyrzycach, jednak najpierw musimy zrealizować inne zadania inwestycyjne na terenie całego województwa m.in. budowę nowych siedzib w Szczecinie, Drawsku Pomorskim czy Sławnie – informuje nas Paulina Heigel, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego. – Nie jesteśmy w stanie w tym samym czasie realizować tylu zadań inwestycyjnych, średnio w ciągu roku budujemy jedną nową siedzibę. Przy inwestycji w Pyrzycach liczymy na wsparcie władz Miasta i Starostwa. Póki co w Pyrzycach korzystamy z pomieszczeń straży pożarnej, które dzierżawimy. Nie mamy w związku z tym możliwości wykonania generalnego remontu czy też przebudowy. Inwestycje „doraźne” są wykonywane w miarę możliwości na bieżąco, pod koniec czerwca tego roku zostały wymienione okna, wymieniono też starą podłogę na nową. Klimatyzatory zostały zakupione dla pyrzyckich zespołów w ubiegłym roku – dodaje.

Ratownicy potwierdzają, że WSPR stara się pomagać na tyle, na ile może. Ale czy przenośny klimatyzator pozwala na zmianę warunków pracy?

– Wiemy, jak one działają. Niewiele pomagają tak naprawdę – tłumaczy pyrzycki ratownik.

Sprawa zaczyna być niepokojąca. Dobrze funkcjonująca stacja pogotowia, jak również komfortowe warunki pracy, przekładają się bezpośrednio na skuteczność działań ratowników. Trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia do naszych ratowników jeśli chodzi o poziom wykonywanej pracy, ale inwestycja jest potrzebna. To leży w interesie tylko kadry, ale i wszystkich mieszkańców regionu.